Prywatna strona Księdza prof. Jana Machniaka

Bóg i człowiek w poezjach Karola Wojtyły – Jana Pawła II - cz. I

Wstęp

Poezje Karola Wojtyły – młodego gimnazjalisty z Wadowic, studenta polonistyki na Uniwersytecie Jagiellońskim w Krakowie, kleryka Seminarium Duchownego, księdza, biskupa, kardynała i papieża – budzą od chwili wyboru Papieża Polaka na stolicę Piotrową duże zainteresowanie. Są one niewątpliwie istotnym kluczem do poznania duchowego wnętrza Ojca Świętego Jana Pawła II, jego dojrzewania duchowego i jego osobistej relacji do Boga. Ukazują jego wizję świata, sposób ujmowania wartości, relacji międzyludzkich i odniesienia do siebie samego.
Utwory poetyckie towarzyszą duchowemu dojrzewaniu Karola Wojtyły od wczesnych lat gimnazjalnych, kiedy zaczął sobie uświadamiać własną tożsamość duchową, przez burzliwe lata wojny i okupacji, trudne czasy komunizmu socjalistycznego, aż po przyjęcie odpowiedzialności za kierowanie łodzią Piotrową – Kościołem powszechnym w Rzymie. Początków tej drogi duchowej należy szukać w czasach nauki w Gimnazjum Wadowickim, w tekstach, które odsłaniają pierwsze fascynacje ideowe i próby samookreślenia, wyznaczenia własnego miejsca w świecie. Początki są zawsze istotne w życiu poety na zasadzie pierwszych przeżyć, do których powraca się nieustannie.

Tom „Karol Wojtyła, Poezje, dramaty, szkice. Tryptyk rzymski, Jan Paweł II" obejmuje najpełniejszy i chyba najbardziej kompletny zbiór poezji, dramatów i szkiców K. Wojtyły – Jana Pawła II, jakie powstały na przestrzeni ponad 60 lat i były dotychczas publikowane. Pierwsze utwory noszą datę 1938-1939, ostatni – „Tryptyk rzymski" powstał w 2002 roku. Teksty te, częściowo lub w całości były publikowane na łamach „Głosie Karmelu", „Tygodnika Powszechnego" lub „Znaku" pod pseudonimem Andrzej Jawień, A.J., Stanisław Andrzej Gruda.
W części zatytułowanej Poezje znajdują się utwory, które autor określa nazwą psalmu, sonetu, czy poematu . Wśród poezji należy wymienić: „Renesansowy psałterz (Księga słowiańska)" (1938-1939), „Harfiarz" (1939), „Pieśń o Bogu ukrytym" (1944), „Pieśń o blasku wody. Matka" (1950), „Myśl jest przestrzenią dziwną" (1952), „Kamieniołom" (1956), „Profile Cyrenejczyka" (1957), „Narodziny wyznawców" (1961), „Kościół (fragmenty)" (1962), „Wędrówka do miejsc świętych" (1965), „Wigilia wielkanocna 1966" (1966), „Myśląc Ojczyzna..." (1974), „Rozważanie od śmierci" (1975), „Odkupienie szuka kształtu, by wejść w niepokój wszystkich ludzi. Stanisław" (1978), „Tryptyk rzymski" (2002).
Do dramatów trzeba zaliczyć następujące teksty : „Hiob. Drama ze Starego Testamentu" (1940), „Jeremiasz. Drama narodowe we trzech działach" (1940), „Brat naszego Boga" (dwie wersje, 1945-1950), „Przed sklepem jubilera. Medytacja o sakramencie małżeństwa przechodząca chwilami w dramat" (1960), „Promieniowanie ojcostwa (misterium). Rozważanie o ojcostwie" (1964).
W spuściźnie pisarskiej K. Wojtyły, wydanej w tomie „Karol Wojtyła, Poezje, dramaty, szkice..." znajdują się również Szkice mające charakter esejów: „O teatrze słowa", „Dramat słowa i gestu", „Rapsody tysiąclecia", „Dziady i dwudziestolecie", „Przedmowa do książki Mieczysława Kotlarczyka Sztuka żywego słowa". W tomie tym wydawcy umieścili również Aneksy obejmujące inne wersje wyżej publikowanych utworów: „Nad Twoją białą mogiłą", Mousike, „Harfiarz", „Rozważania o ojcostwie". Dodali również teksty Jana Pawła II rzucające światło na Jego pojmowanie sztuki: „Homilia podczas mszy św. z okazji odsłonięcia odrestaurowanego fresku Sąd Ostateczny Michała Anioła w Kaplicy Sykstyńskiej", „List do artystów", „O Cyprianie Norwidzie w 180. rocznicę urodzin poety".
Poezja towarzyszyła przez całe życie ks. Karolowi Wojtyle stając się środkiem wyrażania osobistych przeżyć: relacji do Boga, do drugiego człowieka i do świata. Odsłaniała proces duchowego dojrzewania i samookreślenia. W niej znajdował Poeta przestrzeń dla wypowiadania swoich osobistych przeżyć, wątpliwości i problemów, które go dotykały na co dzień. Od spraw przyjaźni przechodził do zagadnień wynikających z posługi biskupiej ogarniając nowe problemy, które stawały się doświadczeniem młodego Poety.
Utwory dramatyczne Karola Wojtyły, podobnie jak jego poezje, dotykają tajemnicy egzystencji człowieka. Należą one do gatunku dramatu poetyckiego koncentrującego się na duszy człowieka i pomijającego problem akcji. Tworzą teatr wewnętrzny, w którym na pierwsze miejsce wysuwa się problem egzystencji człowieka, jego miejsca na ziemi, relacji do Boga i do drugiego człowieka. Czerpiąc z doświadczenia teatru słowa i z bogatej tradycji teatru misteryjnego, Karol Wojtyła dążył do dowartościowania słowa jako środka wyrażania komunii osobowej z Bogiem i z drugim człowiekiem.

I. Modlitwa w młodego poety

Wśród wielu motywów, które pojawiają się w młodzieńczej poezji Karola Wojtyły na naczelne miejsce wysuwa się jego relacja do Boga. Osobowe „ja" poety kształtuje się przez odniesienie do Stwórcy, w twórczym dialogu, która nazywamy modlitwą.

1. Pożegnanie z matką - „Nad Twoją białą mogiłą"

„Renesansowy Psałterz" otwiera wzruszający wiersz zatytułowany Nad Twoją białą mogiłą, dedykowany zmarłej przedwcześnie matce Emilii. Wydaje się być pierwszym utworem poetyckim Karola Wojtyły powstałym na wiosnę 1939 roku . Autor wiersza, staje nad grobem i dokonuje rozrachunku z obrazem matki, który niesie głęboko w sercu. W modlitewnej zadumie prowadzi osobistą rozmowę z matką, która ciągle jest mu bardzo bliska, obecna duchowo w jego życiu jako „duch skrzydlaty": „- o, ileż lat to już było – jak się dziś zdaje malutkiem" (s. 27). W wewnętrznym dialogu ożywa wspomnienie z dzieciństwa, chociaż mogiła jest już od lat „zamknięta".
Nad wierszem dominuje symbolika bieli. Białe kwiaty kwitnące na grobie są znakiem życia i spokoju niepojętego jak śmierć. Również „mogiła" matki jest biała przynosząc z dzieciństwa doświadczenie śmierci i bezsilności. Jednak z grobu matki „cisza jasna promieniuje", w której wyraźnie widać światło: „Nad Twoją białą mogiłą cisza jasna promienieje, jakby w górę coś wznosiło, jakby krzepiło nadzieję" (s. 27). Jasny promień wychodzący z bieli staje się znakiem nadziei, która rodzi się ze spotkania nad grobem.
W nastroju zadumy, smutku i żalu na pierwsze miejsce wysuwa się postać modlącego się. Klęka nad grobem poddając się nostalgii za minionym czasem i nieubłaganej sile przemijania: „Nad Twoją białą mogiłą klęknąłem ze swoim smutkiem – o, jak to dawno już było" (s. 27). Cisza, która ogarnia stojącego nad grobem, mimo ciężkiego żalu, budzi w jego sercu nadzieję. Ostatecznie, pełen tęsknoty dialog staje się westchnieniem i prostą modlitwą będącą wyrazem wdzięczności za miłość: „[...] o Matko – zgasłe kochanie – me usta szeptały bezsiłą: - Daj wieczne odpoczywanie -" (s. 27).
Tren „Nad Twoją białą mogiłą" jest rozrachunkiem dojrzewającego poety z doświadczeniem matki, niesionym głęboko w sercu. Matka jest częścią jego życia, ciągle obecną. Jest również wyrazem przyjęcia z wiarą tajemnicy śmierci bliskiej osoby i przeżywania jej bliskości na innym, duchowym poziomie.

2. Modlitwa stworzenia - „Pieśń poranna"

Drugi w kolejności utwór zatytułowany Pieśń poranna jest psalmem – modlitwą „słowiańskiego harfiarza" do Boga. Formę modlitewną poezji Karola Wojtyły narzuca gatunek literacki psalmu, który ze swej natury jest hymnem na cześć Boga Stwórcy i Wyzwoliciela. Psalmy są nie tylko pieśniami wielbiącymi Boga. Zawierają również wątek prośby i gorącego błagania zanoszonego do Boga w chwilach trudnych i ważnych dla autora . Tchnie z nich wielkie pragnienie wejścia w głęboki dialog z Bogiem i dotknięcia Jego tajemnicy – poznania Boga, by lepiej poznać siebie.
Psalm „Pieśń poranna" powstał w jesieni 1939 roku, na co wskazuje druga zwrotka, w której jest mowa o wiośnie pełnej tęsknot i jesieni naznaczonej pieśnią żałoby po zbliżającej się klęsce – „Niechaj jesienią nie rozpękną tęskniące struny harf" (s. 28). Autor, „Piastowy syn" utożsamia się z Dawidem i prosi Boga, by wypalił w jego sercu „znak" – niezatarte znamię poety, który pozwoli mu wyśpiewać cały dramat chwili.
Psalm jest modlitwą błagalną do Boga, aby zstąpił z mocą i udzielił wsparcia w dramatycznym momencie nadchodzącego niebezpieczeństwa, jakie pojawiło się na ojczystym niebie. Autor prosi Boga, by Piastowi – narodowi polskiemu dał siłę Dawida, odpowiednią do pokonania Goliata: „Błagają ciebie Syjon, Moria: ku wspomożeniu zstąp! taka jest pieśń poranna Dawida - Pasterza" (s. 28). Syjon znajdujący się na wzgórzu Moria był miejscem gdzie Abraham chciał złożyć ofiarę ze swojego jedynego syna Izaaka. Bóg jednak dokonał zamiany syna na baranka. Ofiara Izaaka jest zapowiedzią ofiary Chrystusa. Dla autora psalmu Syjon na wzgórzu Moria jest symbolem ofiary, jaką składa naród polski. Poeta, jak Dawid staje w miejsce całego narodu błagając Boga o zmiłowanie.

3. Słowiańska dusza - „Sonety-zarysy"

Po „Pieśni porannej" w tomie „Poezje, dramaty, szkice..." znajduje się wstęp do zbioru utworów poetyckich, zatytułowanych „Sonety – zarysy", obejmujących siedemnaście utworów o regularnej strukturze przypominającej sonety . Niektóre z nich składają się z czterech zwrotek: dwie pierwsze mają po cztery wersy i dwie ostatnie. Częściej jednak autor odchodzi od klasycznej struktury sonetu dając trzy zwrotki po cztery wersy i jedną na końcu z dwoma wersami. Niekiedy zwrotka dwuwersowa pojawia się jako trzecia w kolejności.
Sonety stanowią pierwszą część „Renesansowego psałterza" będącego dużym zbiorem młodzieńczych wierszy K. Wojtyły z podtytułem „List do przyjaciela", lub „Do przyjaciół", który pojawia się na początku niektórych wierszy.
„Sonety-zarysy" otwiera wstęp zatytułowany „Do sonetów!", który powstał „roku wojny" i jak się wydaje, już po napisaniu psalmów, gdyż ich autor ma wyraźną perspektywę wojny i tego, co do tej pory napisał. Wyjaśnia również genezę powstania tekstów umieszczając je w czasie – „pieśni wiosny, wiosny roku tragicznego" – wiosny 1939 roku, napisane w kontekście zbliżającej się wojny. Na końcu zbioru dodaje uwagę: „Skończyłem na Święty Jan 1939", co potwierdza, iż wiersze powstał tuż przed wybuchem II wojny światowej.
Poeta staje przed czytelnikiem jak prorok Starego Przymierza, który widzi przyszłe wydarzenia przeczuwając zbliżającą się klęskę. Wyznaje, że jego pieśni zrodziły się z wewnętrznego bólu i z doświadczenia bliskości Boga: „Pieśni radosne nadzieją, pewnością, poczynaniem się – czegoś: widzenia-pragnienia, tęsknoty, dzieła. Pieśni-przeczucia. Sonety. – Z ziemi i nieba, z Boga i człowieka, z pogórzy i drzew, i z onych sobótek świętojańskich poczęte, zaczerpnięte, w ześpiew złożone" (s. 29). Przeczucia i prorocze wizje dotyczące przyszłości zrodziły się w trudnych czasach zamętu duchowego i oczekiwania na to, co miało się wydarzyć. Autor wyraźnie słyszy głosy ostrzeżenia wzywające do pokuty i nawrócenia oraz słowa bluźnierstwa przeciw Bogu .
Autor proroczych wizji utożsamia się z Cyprianem Kamilem Norwidem, który w bólu rodził słowa ostrzeżenia i pocieszenia dla narodu. Jego tragiczne przeczucia spełniły się: „Tworzone w bólu i trwodze, tworzone w wątpieniu nieustannym, że to nie-Prawda, złud bawisko, igrzysko rymów – i nic. Ale jakaś moc duszna mówiła: To prawda, - może nie prawda świata, ale prawda twoja. Taką-ś ją obrał i ujrzał" (s. 29). Poeta, jak wieszcz romantyczny, uświadomił sobie, że przynajmniej od roku posiada wewnętrzną moc widzenia przyszłości: „Mów! – I mówiłem. Com myślał, com żądał, com przeczuł. Strzępki ino, okrajki, początki najpierwsze syntezy, świtania błyski najbladsze. Ale świtania" (s. 29). Został dotknięty przez Anioła, który przekazał mu moc Słowa i wezwał do przyjęcia misji. On zaś, w duchu wiary, podjął misję prorokowania narodowi i postanowił ją wypełnić ostrzegając przed grożącym niebezpieczeństwem. Na świadków przyzywa przyjaciół, którzy byli mu bliscy, kiedy rodziło się jego powołania.
Wiersze „Sonety-zarysy" będące częścią zbioru „Renesansowy psałterz" otwierają trzy listy do przyjaciela, które powstały na wiosnę 1939 roku. Ich autor pisze z odległej perspektywy. Zwraca się do przyjaciela pozdrawiając rodzinne strony, które są mu ciągle bliskie: „Sobótkom się kłaniaj ode mnie... Madochorze się kłaniaj ode mnie z poszarpanymi sosnami - - Ładnie dziś u Was, w górach!" (Renesansowy Psałterz, I, s. 30) . Następnie przedstawia siebie jako „poetę – piastowicza-kołodzieja", który ma szczególną misję do spełnienia, polegającą na zbudowaniu mostów. Przede wszystkim ma to być most „Dążeń", „w górę" łączący człowieka z Bogiem, a potem most łączący człowieka z człowiekiem.
Punktem wyjścia tej pieśni – modlitwy jest doświadczenie bólu wspólne dla całej natury i każdego stworzenia. Cała natura dąży do zjednoczenia z Bogiem, dlatego trzeba wczuć się w jej pieśń: „Czyliż nie tęskni wraz z nami tęsknotą wierchów i topól, z bolesnych fundamentów gotykiem wyrosłych wieżyc?" (RP, IV, s. 31). Z serca ziemi, z gór, drzew i roślin wyrywa się głęboka modlitwa natury, wielbiąca Boga, Stwórcę. W modlitwie tej zawarte jest to pierwsze, naturalne doświadczenie Boga, który jest Panem kosmosu i wyraża swoją dobroć przez słońce ogrzewające ziemię.
W szerokim kontekście natury zwracającej się do Boga-Stwórcy pojawia się doświadczenie Piasta , który swoje serce otworzył na Boga: „Na gościńcu świtania nie przejdę przez roztęcz melodii, takiej szerokiej jak serce Piasta, gdy chatę otwierał, takiej wolnej, jak witraż, co noc był przemodlił, takiej cichej... – słuchałem świtań takich nieraz" (RP, V, s. 32). Głębokie westchnie w sercu Piasta było pierwszą modlitwą mocno związaną ze śpiewem natury na cześć Boga, zanim jeszcze jego potomkowie zostali obmyci w wodzie chrztu.
Pierwszą modlitwą Piasta był, według autora „Sonetów", „polonez" – pieśń zrodzona u początków dziejów narodu z pierwotnego doświadczenia Stwórcy. Wyraża ona najgłębsze tęsknoty duszy, które prowadzą od „poloneza" - pieśni natury do hymnu, który dotyka tajemnicy Boga: „Duszy niech będzie wolno od poloneza do hymnu! – Polonez oto, jest symbol renesansowych wcieleń – Hymnem uderz mnie w serce! ofiarą studymną! stygmatem gotyckich zacisz! Najpotężniejszy Eli!" (RP, VI, ss. 31-32). W czasach gotyckich katedr pieśń natury Piasta, obejmująca prymitywne ofiary, splotła się z modlitwą do Boga objawionego w Historii Zbawienia. Ta pierwotna modlitwa jest obecna w modlitwie śpiewanej w kościołach, w muzyce organów, w dymie kadzideł. Modlitwa ta jest również w śpiewie psalmów kierując się w stronę krzyża.
Modlitwę natury dostrzega autor „Sonetów" w zwyczajach słowiańskich, w tańcu i w pieśni, w głębokich tęsknotach i pragnieniach: „Ja słyszę ten uderzeń serdecznych modlący chorał i oczu widzę morza: księżycem ziskrzone fale – po ścieżkach idą w procesji, po zgrzebnych polach z ofiarą serc i oczu – z ofiarą całopaleń" (RP, VII, s. 33). To proste doświadczenie prowadzi autora psalmów do tajemnicy Zmartwychwstania. Jego „słowiańska dusza" z natury jest otwarta na Boga przez doświadczenie Piękna i pragnienie szczęścia wiecznego w raju, przez pragnienie pokoju, który autor nazywa „słowiańskim Sakramentem" niesionym w monstrancji.
W duszę słowiańską wpisana jest modlitwa, która w naturalny sposób łączy się z pragnieniem wolności: „Jest w tobie wolność i rozhasanie warchołów leśnych – świerków, jest kasetonów chmur sklepienie, - zielonych drzew skłonów, a ponad tę odwieczną wolność masz białość modlną wierchów i zamyślenie strzeliste w harmonii ostrołuczastych tonów" (RP, IX, s. 34). Słowiańska dusza, „marzycielka" w naturalny sposób rwie się w stronę Boga, jak do piękna niebieskiego. Jej cechą charakterystyczną jest śpiewność wyrażająca się w „modlitw serdecznych rzewności", które w maju słychać przed każdą kapliczką. Ta rozmodlona dusza wyraziła się w architekturze łuków kaplic królewskiego Wawelu, które strzelają jak melodia w stronę nieba.
Wawel, przypominający autorowi „Renesansowego Psałterza" swoją formą grecki Akropol z jego świątyniami, zwieńczony jest krzyżami, które porywają duszę słowiańską ku niebu: „Po wiekach dyjamentowe nad Akropolem krzyże, wcielenie Chrystusowe w doryckie, jońskie kształty – Duszo z wolności wyrosła, moc mesyjańską wyrzeźb i zaklnij w psalmy Miłości – w renesansowy psałterz" (RP, XI, ss. 35-36). Chrześcijańska dusza Poety-Słowianina czerpie z „dębowych zachwytów" idąc drogą Chrystusa, Jego Ewangelii. W sercu Poety doświadczenie ewangeliczne jednoczy się ściśle ze słowiańską naturą tworząc nową jakość.
Przeżycie opisywane przez Poetę dzieje się w noc Kupały, którą nazywa „nocą kupalną", kiedy Słowianie paląc ogień oddawali cześć swoim bóstwom. W taką noc pierwotne doświadczenie łączy się z przeżyciem tajemnicy Ducha, symbolizowanego przez Gołębicę: „Potem w storczykach poklęknij – i scichnij, mój Przyjacielu, przy sobótczanym ogniu. – Języków świetlistych łuną, organem lasu – czy słyszysz? – ponad blask błyskawicy nad wieczernikiem świata On spłynął – Ptak Gołębicy" (RP, XIII, s. 37). Ogień sobótki przeradza się w języki ogniste, które dają światło Ducha Świętego i poznanie Boga, a pierwotne doświadczenie staje się przeżyciem Zesłania Ducha Świętego w „wieczerniku świata".
Przedchrześcijańskie doświadczenie chleba prowadzi Poetę do przeżycia tajemnicy Eucharystii – „Chleba i Pańskiej Krwi" i do gorącej modlitwy, w której prosi, by ofiara Krzyża objęła wszystkie cierpienia i bóle świata. Jest to prośba o Miłość płynącą z „okrzyżowanych rąk" i z przebitego Serca: „Tęsknotą wystrzeli ludzkości modlitwa coraz szczersza – Na Ducha oczekiwaniem jest Era i Codzień i Człowiek, serca sobótek i ludzie, zbratani tęsknotą w Słowie" (RP XIV, s. 38). W modlitwie poety na pierwsze miejsce wysuwa się Słowo, które łączy w czasie wszystkie wysiłki człowieka, te z czasu przedchrześcijańskiego i te którym szczególny rys nadał św. Franciszek z Asyżu – wielki miłośnik Krzyża
W spojrzeniu na krzyż przewodnikiem dla Poety jest św. Franciszek z Asyżu, „brat serdeczny z Alwerni", który na przełomie epoki gotyckiej i renesansowej ukazał światu jego piękno. Krzyż - znak Miłości, który „przy drogach się miłosierni", wpisał się na stałe w krajobraz Wawelu i w kontury kościoła Mariackiego. Jest znakiem cierpienia, jakie Chrystus wziął na siebie i jednocześnie Jego zniżenia do losu człowieka. On nim mówią Ewangeliści, który powołał ze słowiańskiej krainy: „O ty! z sercem płonącym! Tyś Pańskim Ewangelistą! Podźwignij, o duszo słowiańska, tę Arkę Bożych Objawień, jasnością przydrożnych krzyżów spragnioną erę nawiedź" (RP, XV, s. 38). Krzyż ten wznosi się nad całą krainą wieńcząc szczyty turni i wznosząc się ponad obłoki. Dla krainy widzianej z perspektywy Tatr jest znakiem zbawienia, jak laska Mojżesza wyznaczając horyzont tęsknot.
„Sonety" będące pierwszą częścią „Renesansowego Psałterza" zamyka pieśń, która jest wizyjnym zwrotem do przyjaciół. Poeta widzi trzy kolumny wznoszące się ponad zniszczonym światem, trzy ogniska płonące ogniem wolności. Trzy kolumny łączą się w jednej „ewangelicznej jasności".
Klamrą spinającą „Sonety" jest psalm „... A gdy przyszedł Dawid do ziemi-macierzy swej", który przypomina, że pieśni śpiewa Dawid słowiański, czerpiący z ziemi ojczystej. Słowiański Dawid modli się doświadczeniem rodzinnej ziemi, a jego modlitwa była przeżywaniem zjednoczenia z Bogiem: „Wśród twoich ścieżyn kwietnych biegałem jak pasterze, ziemio moja rodzima – i łączyłem z Bogiem drożyny twe pagórne, i pleniłem chwasty, i umiatałem szlaki jasne Idącemu" (Psalm, s. 40). W jego sercu rodziły się młodzieńcze tęsknoty i pragnienia całkowitego oddania się Bogu. Było to pragnienie poety, słowiańskiego Dawida , który prosił Boga, by namaścił go swoją mocą: „I jam się też rozszumiał – buk między bukami, tako mi święte stało pasterskie śpiewanie, żem zamarzył – syn Piastów – izraelski Dawid, by mi na czoło Pańskie zeszło pomazanie..." W modlitwie poeta rozpoznał swoje powołanie stawać w imieniu narodu, do czego otrzymał namaszczenie od Boga. Poetyckie powołanie pozwala mu, jak romantycznemu poecie, przechodzić przez drzwi rzeczywistości zmysłowej do „Jasności", gdzie mieszka Bóg. W osobie poety dusza wieszcza łączy się z duszą kapłana, który pragnie poświęcić swoje życie za braci. Na koniec poeta prosi matkę, by było blisko niego, kiedy podejmuje tak wielki wysiłek: „Matko moja, oto ci wyznam budowę mą i tęsknot ci odkrywam wieko i co się wali na mnie, ten słowiański nawał i ból" (Psalm, s. 41).
Psalm ten, powstały w jesieni 1939 roku, jest modlitwą do Boga, którą zanosi słowiański Dawid prosząc o zmiłowanie i wolność dla narodu. On sam staje jak kapłan, by złożyć ofiarę i błagać o miłosierdzie.

4. Spotkanie z Chrystusem - „Symphonie – scalenia"

W „Renesansowym Psałterzu" ważne miejsce zajmuje poemat „Symphonie – scalenia" składający się z trzech części: „1. Poezja (uczta czarnoleska)", „2. Mousike (symfonia)", „3. Słowo – Logos (rapsod)". Przy drugiej części autor zanotował czas powstania utworu: „(natchnięte i spisane 31 XII 1938).
„Poezję (ucztę czarnoleską)" śpiewa poeta piastowski, mocno zakorzeniony w słowiańskiej tradycji. Poezja jest dla niego odbiciem najgłębszych tęsknot, które przenikają skaliste opoki sięgając nieba. W niej odbija się Chrystus obecny w Eucharystii. Poprzez naturalne doświadczenie duszy słowiańskiej poeta sięga bliskości Boga: „Dziś modlę się do Ciebie, o Boże Słoneczny! – Na strzechach mych się pali obficie złotolit" (Poezja, s. 42). Modlitwa prowadzi go do przeżycia bliskości Boga obecnego w przyrodzie.
Zadaniem poety jest odkrywanie tajemnic ludzkich serc i przekazywanie prawdy o Bogu. Staje między Bogiem i ludźmi, by wyrażać to, co człowiek czuje w swoim sercu: „Zgadywać ludzkie serca jest dane poetom, zakuwać słowa w Boży, w Chrystusowy łańcuch. O Święty! Swój i bliźni ból w poezję przetop i daj się braciom modlić na cudnym różańcu" (Poezja, s. 44). Poezja podobna jest do modlitwy, gdyż jak modlitwa sięga samego Boga. Przez nią poeta wyraża myśl, która przez Chrystusa wznosi się prosto do Boga.
W modlitwie poety centralne miejsce zajmuje Chrystus, do którego wyciąga ręce. On jest „Prawdą istną", do której zmierza każda ludzka myśl. Spotkanie z Chrystusem nadaje nowy wymiar modlitwie poety. Jego pieśń wznoszona do Boga „nie kłamie jakichś żądz i tęsknot", nie jest wyrazem bezkształtnego szaleństwa, lecz świadomym wyborem Chrystusa i Jego krzyża: „Idę zrzucić me suknie delijne, wzorzyste – w siermięgę grzbiet okutać i w wór wielkopostny – Pokutować trza z Tobą, mój Krzyżowy Chryste, O TY, ziszczenie pragnień – Wolny i Miłosny!" (Poezja, s. 45). Chrystus w krzyżu gotyckim i renesansowym wpisał się wyraźnie w historię słowiańskiego narodu. Stał się bliski w św. Franciszku i w wielkopostnym krzyżu pokuty, który Biedaczyna tak bardzo umiłował. Krzyż pokuty jest dla Poety znakiem duszy słowiańskiej wybierającej Miłość i Wolność.
W modlitwie poety zawiera się jego słowiańska dusza, która przyjmuje dar wiary i przez nią wchodzi w nowe przestrzenie wolności. Jednoczy się z Krzyżem, który słowiańskiemu smutkowi nadaje zbawczy charakter: „A w wieczór wielkopostny, z księżycową szybą i z Nim Krzyżowym jestem w cienistej samotni. Piersią mi łkanie, w piersi żalny kuje dygot, tak, aż się uszlachetni pierś i ustokrotni" (Poezja, s. 47). Modlitwa ta zamienia się w wielką pieśń, która sięga Boga wznosząc się w niebo jak „potoczyste złoto", „perły śpiewne" i „potoczysty zastęp".
Słowiańska pieśń, wyrywająca się z piersi Poety jest jego modlitwą, w której łączy się ściśle słowiańska natura z prawdą objawioną. Poeta pragnie w pełni wyrazić w słowiańskich sonetach i psalmach tę tajemnicę zjednoczenia natury i łaski: „Słowiańska. I gościnna. Piastowska. I moja. Jako i ta krzewina źródlistej fontanny, owo źródło rozrosłe, jak wytrysły chojar śpiewem pieśni Chrystusów – Poezji Zarannej" (Poezja, s. 48). Poezja jest miejscem, gdzie poeta odkrywa możliwość dotarcia do samego źródła, samej istoty „duszy słowiańskiej", w której dokonuje się zjednoczenie natury i łaski.
Poemat „Poezja (uczta czarnoleska)" zamyka refleksja Poety, która podsumowuje poszukiwania dotyczące tajemnicy duszy słowiańskiej. Widzi w niej wielkie bogactwo doświadczenia bohaterów narodowych: księcia Mieszka i królów Bolesława Śmiałego i Szczodrego, męczenników św. Stanisława i Andrzeja, poetów Adama Mickiewicza i Juliusza Słowackiego, hetmana Żółkiewskiego i Samuela Zborowskiego. W wielką historię narodową zdecydowanie wpisuje się krzyż w swoich dwóch belkach – pionowej i poziomej, które dla Poety symbolizują wysiłek gotyku i renesansu. Gotyk jak katedra wysmukły wyraża „drogę strzelistą" duszy, podobny do św. Franciszka obejmującego Chrystusa na krzyżu: „Gotyk ma drogę strzelistą, ale ciasną. Postawmy jaki symbol w pośrodku, niech będzie gotycka katedra" (Poezja, s. 49). Pionowa belka krzyża wskazuje nieograniczone aspiracje człowieka, które wyrastają z padołu płaczu, ze strasznego poniżenia człowieka i pną się wzwyż, w stronę ukrzyżowanego Zbawcy.
Pozioma belka krzyża symbolizuje wysiłek renesansu, zainteresowanie człowiekiem i jego codziennością. Wyraża się w wezwaniu „Kochajmy się", które prowadzi do miłości „nie mniejszej niż Franciszkowa" do wszystkich ludzi, która ma drugi biegun w postaci egoizmu i zanegowania siebie. Tylko miłość ukazana w Krzyżu Chrystusa, będąca połączeniem belki pionowej i poziomej, miłości Boga i bliźniego jak siebie samego może doprowadzić do harmonii: „Droga gotycka wzwyż, renesansowa wszerz. Drogi się przecinają. Z przecięcia kształt, Zbawienie, Krzyż" (Poezja, s. 49). Krzyż, będący połączeniem belki pionowej i poziomej, najpełniej wyraża duszę słowiańską otwartą na Boga i na drugiego człowieka.

5. Modlitwa natury - „Mousike (symfonia)"

„Mousike" (O Muzyko) jest pieśnią natury na cześć Boga, Stwórcy, który jest Harmonią, Pięknem, Muzyką i Melodią. Poeta otwiera swoje serce na pieśń natury, która śpiewa chwałę Boga i dotyka Jego tajemnicy: „- Panie! Ty jesteś najwyższą Harmonią! Twoja muzyka jest córą odwieczną – z wysokości twoich sfer zsyłasz melodii szczęście ziemi" (Mousike, s. 51). Piękno Boga odzwierciedla się w stworzeniach, w muzyce pasterzy, w śpiewach aniołów i w pieśniach dziewcząt śpiewających na polach. W tej muzyce jest harmonia, która porządkuje śpiew na cześć Boga od aniołów po najprostsze byty natury. Jest to modlitwa uwielbienia Boga, który jest Jednością i Pięknem .
Pieśń natury znajduje niepowtarzalny wyraz w modlitwie, która jak melodia wypełnia wiejski kościół i wznosi się do Boga: „Cicho gdzieś kłoni się melodia po stokach gór. W wiejskim kościółku co dnia śpiewa chór – by od powietrza i głodu, i ognia, i wojny - - od Bielan w drugą po północy godzinę – dzwony, dźwiękiem przebaczeń, potęgą, mocą błogosławione – Jak one grają coraz potężniej, jak ta modlitwa się wzmaga – i suplikacja płynie obłoczkiem jak prośba błaga" (Mousike, s. 53). Muzyka wznosi się w stronę nieba i staje się coraz bardziej duchowa. Pieśń uwielbienia śpiewają obłoki sławiąc wielkość Miłości.
Poeta wraca jednak do kościoła, który jest napełniony wspaniałą melodią organów aż po gotyckie łuki. Z tą muzyką łączy się śpiew natury - „chrząszczy, słowików i trzmieli". Modlitwa – Symfonia natury na cześć Boga Stwórcy kulminuje w prostej melodii wygrywanej na fujarce: „- Idź, ty, śpiewaku uliczny grajku, od domu do domu – i radość strunom lej w podarku, i szafuj szczęściem tonów. – Graj, fujareczko, na hali – juhasie, raduj ucho! o, usłyszymy cię w dali, radości Pan Bóg słucha" (Mousike, s. 54). W symfonii łączy się melodia natury wielbiącej Boga z modlitwą człowieka, wyśpiewywaną całym jego życiem.
Poemat Mousike jest modlitewną pieśnią dla Boga. Poeta wczuwa się w nieskończoność natury i w uderzenia ludzkiego serca odkrywając w nich wielką tęsknotę za Stwórcą. Melodia natury i rytm serca wyśpiewują tę samą pieśń uwielbienia.

6. Modlitwa poety - „Słowo – Logos (Rapsod)"

Poemat „Słowo – Logos (Rapsod)" jest wieczorną modlitwą Poety, który dotyka tajemnicy Boga – Słowa, początku i zasadą wszelkiego istnienia (J 1,1-18). Modlitwa obejmuje całą naturę przygotowującą się do nocnego odpoczynku, która wznosi się do Boga jak „strzelisty wniosek". Jest nieartykułowaną mową, „łkaniem" duszy wyrywającej się do Boga. Z poziomu natury modlitwa Poety staje się wołaniem do Tego, który słucha: „Pacierz wieczoru szepcze poeta, prosi o myśli gotycki zasięg, błaga o słowo cudu: Effata – by się rozwarły podwoje w czasie, żeby mógł słuchać w wież minaretach wieczornych modłów, w dziecięcej krasie" („Słowo", s. 55). Modlitwa Poety jest jak gotycka wieża kościoła, która sięga nieba – Boga. Jest wołaniem wyrywającym się z głębi duszy człowieka aspirującego do swojej wielkości, który jednocześnie poznaje poniżenie grzechu, dlatego wieczorem modli się psalmem pokutnym.
W wieczornej modlitwie Poeta doświadcza bliskości Słowa – Boga Wcielonego, które nadaje sens dziejom świata: „Widzę Cię – Słowo, wśród kondygnacji jakichś i wschodów siłę wstającą – jak rajski owoc potężną w dziejach ludzkiego rodu – niebu i ziemi – obu połowom" („Słowo", s. 56). Modlitwa łączy go z tajemnicą Boga, który jest Słowem – Początkiem wszystkiego i daje udział w tajemnicy Boga-Stwórcy, „Rzeźbiarza Wszechrzeczy". Prowadzi do poznania Słowa Wcielonego, które ukazuje prawdziwe oblicze Ojca: „I Słowo Ojca jest ukochaniem, cudem najwyższym wszechmocnych oczu, i ciągłym siebie odpoznawaniem, Światłem Miłości – złotym przeźroczem" („Słowo", s. 58). W tajemnicy krzyża, Słowo wrosło w „ziemię pszeniczną", w rzeczywistość bliską Poecie, w twarze ludzi i w ich tęsknoty. Krzyż stał się znakiem rozpoznawczym tej ziemi wyrażając najgłębsze tęsknoty ludzkich serc za Wolnością i Miłością.
Słowo jest obecne w Eucharystii – „żertwie niekrwawej" - ogarnia wszystkie tęsknoty człowieka, dlatego Poeta zwraca się z gorącą prośbą do Boga, by nakarmił spragnione serca: „Ty cudem chleb im święty rozmnożysz – nakarm mnie chlebem i bracią moją" („Słowo", s. 62). Prośba o Pokarm niebieski kończy się modlitwą „Ojcze nasz". Wieczorną modlitwę zamyka modlitwą do Ojca, w której westchnienia człowieka łączą się z „Amen" całej natury.

7. Wdzięczność za dar słowa – „Magnificat – hymn"

Wśród młodzieńczych poezji Karola Wojtyły ważne miejsce zajmuje modlitwa Magnificat – pieśń wdzięczności poety za dar słowa, którym Bóg go obficie obdarzył: „Uwielbiaj, duszo moja, chwałę Pana twego, Ojca wielkiej Poezji – tak bardzo dobrego. On młodość moją rytmem cudnym obdarował, On pieśń mą na dębowym kowadle ukował" (Magnificat, s. 63). Jest to uwielbienie Boga, który hojnie rozdaje wszelkie dary, a szczególnie za dar poznania spraw niebieskich i możliwość przekazywania ich bliźnim.
Autor wzoruje się na Pieśni Maryi, wielbiącej Boga za dar wybrania na Matkę Słowa Bożego. Wczuwa się w Jej sytuację i zapożycza wręcz jej wyrażenia, by wyrazić wdzięczność za możliwość wnikania w tajemnicę słowa: „Niech Cię uwielbi szczęście – wielka tajemnica, żeś mi tak pierś rozszerzył pierworodnym śpiewem, żeś pozwolił w błękicie utonąć mym licom, żeś na struny me zesłał melodii ulewę, żeś w melodii tej zjawił się wizją – Chrystusem" (Magnificat, s. 64). Dziękuje za słowiańską duszę, która wyśpiewuje pieśni jedynemu Bogu. Wielbi Boga za zdolność wczuwania się w sytuacje naznaczone radością i cierpieniem; za wzloty ducha i niepowodzenia.
Poeta jak prorok pranie wysławiać Boga swoją pieśnią, talentem, duszą i całym sobą wyśpiewywać hymn Aniołów: „Święty, Święty, Święty!" W tej pieśni uwielbienia dusza słowiańska i dusza poety łączą się w jedno śpiewając Magnificat.

8. Zanurzenie w tradycji - „Ballada wawelskich arkad (poemat symfoniczny)"

„Renesansowy psałterz" zamyka „Ballada wawelskich arkad", który otwiera motto z Dziejów Apostolskich: „I rzekł Szczepan: „Oto widzę niebiosa otwarte" (Dz 7,56)" wskazujące na biblijne inspiracje poezji Karola Wojtyły. Poemat rozpoczyna „Prolog", w którym staje przed nami poeta dotykający wyobraźnią całego kosmosu. W nieograniczonej przestrzeni, jak Pitagoras, wykuwa w słowach formy.
Poemat symfoniczny jest wygrywany przez całą naturę. Słowik śpiewa, dzwon wygrywa melodię w brzezinie, melodia opada na dno kwiatów, księżyc kołysze się w gałęziach. W romantycznej aurze wieczoru słychać fortepian Chopina, który łączy się z muzyką kosmosu: „Graj, Fryderyku, graj – o łące. Wtedy w olbrzymiej sali wśród palców rozkwitał jaśmin i w trawach na klawiaturze szeleścił wieczorny wiatr" („Ballada", s. 67). Muzyka Chopina łączy się z melodią natury ogarniając całą przestrzeń kosmosu, wyznaczaną przez planety. Jest ciszą, która sięga ponad czasem tajemnicy Boga. Przyjmuje kształt „wawelskiej arkady".
Bezkształtna muzyka dotyka tajemnicy początku wyrażając najgłębsze pragnienie Poety: „Chcę cię wysłuchać całej. Od korony po korzeń, całe drzewo chcę stoczyć miłością jak czerw. (ległem, leżę w bruździe) Chcę widzieć Ciebie, Boże, twarzą w twarz! – jak anioł, jak wtedy, w pierwszy dzień" („Ballada", s. 69). Początek jest znany, tajemnicą natomiast pozostaje to, co jest wysoko na niebie pośród gwiazd. Tam pragnie sięgnąć poeta swoją intuicją.
Muzyka kosmicznej przestrzeni zmienia się nagle w scenę kamienowania Szczepana. Przestrzegał Prawa, dlatego zasłużył na gniew i wzgardę ludu: „Patrzy Szczepan. Żadną nie osłonięty tarczą. Słyszy Szczepan. Szaleje gniew Jeruzalem. Słyszy: kamieni wściekły warkot. Toczą się kręgi żaren" („Ballada", s. 69). Pośród strasznego gwałtu i przemocy, znowu pojawia się melodia, w której brzmi wyraźne wołanie o pomoc do Syna Bożego. Swoim męczeństwem Szczepan sięgnął samego szczytu nieba, „szczytów Harmonii Wszechrzeczy", „zenitu wiecznego". W tej muzyce męczeństwa zbiega się melodia natury, która odsłania piękno nieskończoności. Bóg objawia się w Historii Izraela, w ucieczce z Egiptu jako ogień osłaniający wędrowców. Poeta słyszy tę muzykę, wydobywa ją z historii i przekazuje słuchaczom. Jest jak pianista, który wygrywa melodię historii wskrzeszając przeszłość i odsłaniając przyszłość.
Poemat „Ballada wawelskich arkad" jest jak koncert Chopina. Ożywia historię Izraela i wpisuje ją w dzieje narodu polskiego: hordy Tatarów, Gniezno, Warszawa, powstania i wojny. W tę rzeczywistość pełną niepokoju i burz wchodzi Bóg, który z gmatwaniny dziejów wyprowadza harmonię miłości, jak z męczeńskiej śmierci Szczepana: „Wtedy wszedł w kuźnię Bóg. Młot się na chmurach wsparł. Zajął się węgiel w palenisku i ciężko dyszał żar. Pęczniały miecze na bój. Rdzewiały grzędy wśród pól. Weź mnie, kowalu, pod młot i kuj! Wiatr zgarniał modlitwę na wrębach kamiennych ust, na polach kłosy giął, cięciwy kusz" („Ballada", s. 74). Z serca wyrywa się modlitwa do Boga, aby dał zwycięstwo i napełnił świat harmonią.
Poeta kończy swoją „Balladę wawelskich arkad" Epilogiem wprowadzając słuchacza na dziedziniec wawelski, gdzie brzmi muzyka przeszłości.

Młodzieńcza poezja Karola Wojtyły, zebrana w tomie „Renesansowy Psałterz", od pierwszych wierszy z wadowickiego gimnazjum po lata studiów polonistycznych i czas okupacji odsłania przed czytelnikiem bogate wnętrze poety, jego poszukiwania i tęsknoty za ideałem. Dominuje w nich duch romantyka szukającego ideału życia, który nieustannie poddawany jest konfrontacji z cierpieniem, spowodowanym odejściem bliskiej osoby – Matki. Poeta pokonuje trudności, jakie niesie codzienny los i szuka własnej drogi w życiu.
W „Pieśni porannej" poeta wciela się w „słowiańskiego harfiarza", by jak Dawid w swoich psalmach, wyśpiewać hymn na cześć Boga. Jest on jak prorok Starego Przymierza, który widzi zbliżające się nieszczęście mające dotknąć Polskę. Staje przed Bogiem, by prosić o zmiłowanie nad narodem. W „Sonetach-zarysach" słychać wyraźnie zbliżającą się wojnę.
„Renesansowy Psałterz" jest słowiańską pieśnią, w której poeta pragnie wyśpiewać wielką historię dziejów. Jest w niej modlitwa Piasta szukającego Boga w naturze i otwartego na Objawienie, które przed tysiącem lat na ziemie Polski przynieśli misjonarze chrześcijańscy. Jest nastrój łzawych pieśni słowiańskich i łacińskich hymnów wznoszących się do Boga jak gotyckie świątynie. Są pogańskie zwyczaje nocy świętojańskiej, w które wchodzi doświadczenie tajemnicy śmierci i zmartwychwstania Chrystusa.
W modlitwie młodego poety na pierwsze miejsce wysuwa się tajemnica Eucharystii, z której płynie nieskończona miłość. Poemat „Symphonie – scalenia" jest przejściem od doświadczenia wiary naturalnej słowianina do wiary objawionej, okrywanej w Jezusie. Chrystus na krzyżu odsłania przed poetą tajemnicę swojej misji – zbawienie człowieka. „Renesansowy Psałterz" zamyka mocnym akordem poemat „Słowo – Logos (Rapsod)" będący wieczorną rozmową poety ze Jezusem - Słowem Wcielonym. W Nim poeta odkrywa sens świata i swojego życia, sens radości i cierpienia. Kończy więc hymnem „Magnificat" i „Ballada wawelskich arkad" – jakby koncertem Chopina ukazując Chrystusa wchodzącego w dzieje Polski.
„Renesansowy Psałterz" jest próbą zrozumienia dziejów i ukazania, jak duch słowiański łączy się z doświadczeniem wiary objawionej w Chrystusie.

Wstęp 

 

 

 

         Poezje Karola Wojtyły – młodego gimnazjalisty z Wadowic, studenta polonistyki na Uniwersytecie Jagiellońskim w Krakowie, kleryka Seminarium Duchownego, księdza, biskupa, kardynała i papieża – budzą od chwili wyboru Papieża Polaka na stolicę Piotrową duże zainteresowanie. Są one niewątpliwie istotnym kluczem do poznania duchowego wnętrza Ojca Świętego Jana Pawła II, jego dojrzewania duchowego i jego osobistej relacji do Boga. Ukazują jego wizję świata, sposób ujmowania wartości, relacji międzyludzkich i odniesienia do siebie samego.

         Utwory poetyckie towarzyszą duchowemu dojrzewaniu Karola Wojtyły od wczesnych lat gimnazjalnych, kiedy zaczął sobie uświadamiać własną tożsamość duchową, przez burzliwe lata wojny i okupacji, trudne czasy komunizmu socjalistycznego, aż po przyjęcie odpowiedzialności za kierowanie łodzią Piotrową – Kościołem powszechnym w Rzymie. Początków tej drogi duchowej należy szukać w czasach nauki w Gimnazjum Wadowickim, w tekstach, które odsłaniają pierwsze fascynacje ideowe i próby samookreślenia, wyznaczenia własnego miejsca w świecie. Początki są zawsze istotne w życiu poety na zasadzie pierwszych przeżyć, do których powraca się nieustannie.

         Tom „Karol Wojtyła, Poezje, dramaty, szkice. Tryptyk rzymski, Jan Paweł II”[1] obejmuje najpełniejszy i chyba najbardziej kompletny zbiór poezji, dramatów i szkiców K. Wojtyły – Jana Pawła II, jakie powstały na przestrzeni ponad 60 lat i były dotychczas publikowane. Pierwsze utwory noszą datę 1938-1939, ostatni – „Tryptyk rzymski” powstał w 2002 roku. Teksty te, częściowo lub w całości były publikowane na łamach „Głosie Karmelu”, „Tygodnika Powszechnego” lub „Znaku” pod pseudonimem Andrzej Jawień, A.J., Stanisław Andrzej Gruda.

         W części zatytułowanej Poezje znajdują się utwory, które autor określa nazwą psalmu, sonetu, czy poematu[2]. Wśród poezji należy wymienić: „Renesansowy psałterz (Księga słowiańska)” (1938-1939), „Harfiarz” (1939),  „Pieśń o Bogu ukrytym” (1944), „Pieśń o blasku wody. Matka” (1950), „Myśl jest przestrzenią dziwną” (1952), „Kamieniołom” (1956), „Profile Cyrenejczyka” (1957), „Narodziny wyznawców” (1961), „Kościół (fragmenty)” (1962), „Wędrówka do miejsc świętych” (1965), „Wigilia wielkanocna 1966” (1966), „Myśląc Ojczyzna...” (1974), „Rozważanie od śmierci” (1975), „Odkupienie szuka kształtu, by wejść w niepokój wszystkich ludzi. Stanisław” (1978), „Tryptyk rzymski” (2002).

Do dramatów trzeba zaliczyć następujące teksty[3]: „Hiob. Drama ze Starego Testamentu” (1940), „Jeremiasz. Drama narodowe we trzech działach” (1940), „Brat naszego Boga” (dwie wersje, 1945-1950), „Przed sklepem jubilera. Medytacja o sakramencie małżeństwa przechodząca chwilami w dramat” (1960), „Promieniowanie ojcostwa (misterium). Rozważanie o ojcostwie” (1964).

W spuściźnie pisarskiej K. Wojtyły, wydanej w tomie „Karol Wojtyła, Poezje, dramaty, szkice...” znajdują się również Szkice mające charakter esejów: „O teatrze słowa”, „Dramat słowa i gestu”, „Rapsody tysiąclecia”, „Dziady i dwudziestolecie”, „Przedmowa do książki Mieczysława Kotlarczyka Sztuka żywego słowa”. W tomie tym wydawcy umieścili również Aneksy obejmujące inne wersje wyżej publikowanych utworów: „Nad Twoją białą mogiłą”, Mousike, „Harfiarz”, „Rozważania o ojcostwie”. Dodali również teksty Jana Pawła II rzucające światło na Jego pojmowanie sztuki: „Homilia podczas mszy św. z okazji odsłonięcia odrestaurowanego fresku Sąd Ostateczny Michała Anioła w Kaplicy Sykstyńskiej”, „List do artystów”, „O Cyprianie Norwidzie w 180. rocznicę urodzin poety”.

         Poezja towarzyszyła przez całe życie ks. Karolowi Wojtyle stając się środkiem wyrażania osobistych przeżyć: relacji do Boga, do drugiego człowieka i do świata. Odsłaniała proces duchowego dojrzewania i samookreślenia. W niej znajdował Poeta przestrzeń dla wypowiadania swoich osobistych przeżyć, wątpliwości i problemów, które go dotykały na co dzień. Od spraw przyjaźni przechodził do zagadnień wynikających z posługi biskupiej ogarniając nowe problemy, które stawały się doświadczeniem młodego Poety.

Utwory dramatyczne Karola Wojtyły, podobnie jak jego poezje, dotykają tajemnicy egzystencji człowieka. Należą one do gatunku dramatu poetyckiego koncentrującego się na duszy człowieka i pomijającego problem akcji. Tworzą teatr wewnętrzny, w którym na pierwsze miejsce wysuwa się problem egzystencji człowieka, jego miejsca na ziemi, relacji do Boga i do drugiego człowieka. Czerpiąc z doświadczenia teatru słowa i z bogatej tradycji teatru misteryjnego, Karol Wojtyła dążył do dowartościowania słowa jako środka wyrażania komunii osobowej z Bogiem i z drugim człowiekiem.

 


I.

Modlitwa w młodego poety

 

 

         Wśród wielu motywów, które pojawiają się w młodzieńczej poezji Karola Wojtyły na naczelne miejsce wysuwa się jego relacja do Boga. Osobowe „ja” poety kształtuje się przez odniesienie do Stwórcy, w twórczym dialogu, która nazywamy modlitwą.

 

 

1. Pożegnanie z matką - „Nad Twoją białą mogiłą”

 

„Renesansowy Psałterz” otwiera wzruszający wiersz zatytułowany Nad Twoją białą mogiłą, dedykowany zmarłej przedwcześnie matce Emilii. Wydaje się być pierwszym utworem poetyckim Karola Wojtyły powstałym na wiosnę 1939 roku[4]. Autor wiersza, staje nad grobem i dokonuje rozrachunku z obrazem matki, który niesie głęboko w sercu. W modlitewnej zadumie prowadzi osobistą rozmowę z matką, która ciągle jest mu bardzo bliska, obecna duchowo w jego życiu jako „duch skrzydlaty”: „- o, ileż lat to już było – jak się dziś zdaje malutkiem” (s. 27). W wewnętrznym dialogu ożywa wspomnienie z dzieciństwa, chociaż mogiła jest już od lat „zamknięta”.

Nad wierszem dominuje symbolika bieli. Białe kwiaty kwitnące na grobie są znakiem życia i spokoju niepojętego jak śmierć. Również „mogiła” matki jest biała przynosząc z dzieciństwa doświadczenie śmierci i bezsilności. Jednak z grobu matki „cisza jasna promieniuje”, w której wyraźnie widać światło: „Nad Twoją białą mogiłą cisza jasna promienieje, jakby w górę coś wznosiło, jakby krzepiło nadzieję” (s. 27). Jasny promień wychodzący z bieli staje się znakiem nadziei, która rodzi się ze spotkania nad grobem.

W nastroju zadumy, smutku i żalu na pierwsze miejsce wysuwa się postać modlącego się. Klęka nad grobem poddając się nostalgii za minionym czasem i nieubłaganej sile przemijania: „Nad Twoją białą mogiłą klęknąłem ze swoim smutkiem – o, jak to dawno już było” (s. 27). Cisza, która ogarnia stojącego nad grobem, mimo ciężkiego żalu, budzi w jego sercu nadzieję. Ostatecznie, pełen tęsknoty dialog staje się westchnieniem i prostą modlitwą będącą wyrazem wdzięczności za miłość: „[...] o Matko – zgasłe kochanie – me usta szeptały bezsiłą: - Daj wieczne odpoczywanie -” (s. 27).

Tren „Nad Twoją białą mogiłą” jest rozrachunkiem dojrzewającego poety z doświadczeniem matki, niesionym głęboko w sercu. Matka jest częścią jego życia, ciągle obecną. Jest również wyrazem przyjęcia z wiarą tajemnicy śmierci bliskiej osoby i przeżywania jej bliskości na innym, duchowym poziomie.

 

 

2. Modlitwa stworzenia - „Pieśń poranna”

 

Drugi w kolejności utwór zatytułowany Pieśń poranna jest psalmem – modlitwą „słowiańskiego harfiarza” do Boga. Formę modlitewną poezji Karola Wojtyły narzuca gatunek literacki psalmu, który ze swej natury jest hymnem na cześć Boga Stwórcy i Wyzwoliciela. Psalmy są nie tylko pieśniami wielbiącymi Boga. Zawierają również wątek prośby i gorącego błagania zanoszonego do Boga w chwilach trudnych i ważnych dla autora[5]. Tchnie z nich wielkie pragnienie wejścia w głęboki dialog z Bogiem i dotknięcia Jego tajemnicy – poznania Boga, by lepiej poznać siebie.

Psalm „Pieśń poranna” powstał w jesieni 1939 roku, na co wskazuje druga zwrotka, w której jest mowa o wiośnie pełnej tęsknot i jesieni naznaczonej pieśnią żałoby po zbliżającej się klęsce – „Niechaj jesienią nie rozpękną tęskniące struny harf” (s. 28). Autor, „Piastowy syn” utożsamia się z Dawidem i prosi Boga, by wypalił w jego sercu „znak” – niezatarte znamię poety, który pozwoli mu wyśpiewać cały dramat chwili.

Psalm jest modlitwą błagalną do Boga, aby zstąpił z mocą i udzielił wsparcia w dramatycznym momencie nadchodzącego niebezpieczeństwa, jakie pojawiło się na ojczystym niebie. Autor prosi Boga, by Piastowi – narodowi polskiemu dał siłę Dawida, odpowiednią do pokonania Goliata: „Błagają ciebie Syjon, Moria: ku wspomożeniu zstąp! taka jest pieśń poranna Dawida - Pasterza” (s. 28). Syjon znajdujący się na wzgórzu Moria był miejscem gdzie Abraham chciał złożyć ofiarę ze swojego jedynego syna Izaaka. Bóg jednak dokonał zamiany syna na baranka. Ofiara Izaaka jest zapowiedzią ofiary Chrystusa. Dla autora psalmu Syjon na wzgórzu Moria jest symbolem ofiary, jaką składa naród polski. Poeta, jak Dawid staje w miejsce całego narodu błagając Boga o zmiłowanie.

 

 

3. Słowiańska dusza - „Sonety-zarysy”

 

Po „Pieśni porannej” w tomie „Poezje, dramaty, szkice...” znajduje się wstęp do zbioru utworów poetyckich, zatytułowanych „Sonety – zarysy”, obejmujących siedemnaście utworów o regularnej strukturze przypominającej sonety[6]. Niektóre z nich składają się z czterech zwrotek: dwie pierwsze mają po cztery wersy i dwie ostatnie. Częściej jednak autor odchodzi od klasycznej struktury sonetu dając trzy zwrotki po cztery wersy i jedną na końcu z dwoma wersami. Niekiedy zwrotka dwuwersowa pojawia się jako trzecia w kolejności.

Sonety stanowią pierwszą część „Renesansowego psałterza” będącego dużym zbiorem młodzieńczych wierszy K. Wojtyły z podtytułem „List do przyjaciela”, lub „Do przyjaciół”, który pojawia się na początku niektórych wierszy.

„Sonety-zarysy” otwiera wstęp zatytułowany „Do sonetów!”, który powstał „roku wojny” i jak się wydaje, już po napisaniu psalmów, gdyż ich autor ma wyraźną perspektywę wojny i tego, co do tej pory napisał. Wyjaśnia również genezę powstania tekstów umieszczając je w czasie – „pieśni wiosny, wiosny roku tragicznego” – wiosny 1939 roku, napisane w kontekście zbliżającej się wojny. Na końcu zbioru dodaje uwagę: „Skończyłem na Święty Jan 1939”, co potwierdza, iż wiersze powstał tuż przed wybuchem II wojny światowej.

Poeta staje przed czytelnikiem jak prorok Starego Przymierza, który widzi przyszłe wydarzenia przeczuwając zbliżającą się klęskę. Wyznaje, że jego pieśni zrodziły się z wewnętrznego bólu i z doświadczenia bliskości Boga: „Pieśni radosne nadzieją, pewnością, poczynaniem się – czegoś: widzenia-pragnienia, tęsknoty, dzieła. Pieśni-przeczucia. Sonety. – Z ziemi i nieba, z Boga i człowieka, z pogórzy i drzew, i z onych sobótek świętojańskich poczęte, zaczerpnięte, w ześpiew złożone” (s. 29). Przeczucia i prorocze wizje dotyczące przyszłości zrodziły się w trudnych czasach zamętu duchowego i oczekiwania na to, co miało się wydarzyć. Autor wyraźnie słyszy głosy ostrzeżenia wzywające do pokuty i nawrócenia oraz słowa bluźnierstwa przeciw Bogu[7].

Autor proroczych wizji utożsamia się z Cyprianem Kamilem Norwidem, który w bólu rodził słowa ostrzeżenia i pocieszenia dla narodu. Jego tragiczne przeczucia spełniły się: „Tworzone w bólu i trwodze, tworzone w wątpieniu nieustannym, że to nie-Prawda, złud bawisko, igrzysko rymów – i nic. Ale jakaś moc duszna mówiła: To prawda, - może nie prawda świata, ale prawda twoja. Taką-ś ją obrał i ujrzał” (s. 29). Poeta, jak wieszcz romantyczny, uświadomił sobie, że przynajmniej od roku posiada wewnętrzną moc widzenia przyszłości: „Mów! – I mówiłem. Com myślał, com żądał, com przeczuł. Strzępki ino, okrajki, początki najpierwsze syntezy, świtania błyski najbladsze. Ale świtania” (s. 29). Został dotknięty przez Anioła, który przekazał mu moc Słowa i wezwał do przyjęcia misji. On zaś, w duchu wiary, podjął misję prorokowania narodowi i postanowił ją wypełnić ostrzegając przed grożącym niebezpieczeństwem. Na świadków przyzywa przyjaciół, którzy byli mu bliscy, kiedy rodziło się jego powołania.

Wiersze „Sonety-zarysy” będące częścią zbioru „Renesansowy psałterz” otwierają trzy listy do przyjaciela, które powstały na wiosnę 1939 roku. Ich autor pisze z odległej perspektywy. Zwraca się do przyjaciela pozdrawiając rodzinne strony, które są mu ciągle bliskie: „Sobótkom się kłaniaj ode mnie... Madochorze się kłaniaj ode mnie z poszarpanymi sosnami - - Ładnie dziś u Was, w górach!” (Renesansowy Psałterz, I, s. 30)[8]. Następnie przedstawia siebie jako „poetę – piastowicza-kołodzieja”, który ma szczególną misję do spełnienia, polegającą na zbudowaniu mostów. Przede wszystkim ma to być most „Dążeń”, „w górę” łączący człowieka z Bogiem, a potem most łączący człowieka z człowiekiem.

Punktem wyjścia tej pieśni – modlitwy jest doświadczenie bólu wspólne dla całej natury i każdego stworzenia. Cała natura dąży do zjednoczenia z Bogiem, dlatego trzeba wczuć się w jej pieśń: „Czyliż nie tęskni wraz z nami tęsknotą wierchów i topól, z bolesnych fundamentów gotykiem wyrosłych wieżyc?” (RP, IV, s. 31). Z serca ziemi, z gór, drzew i roślin wyrywa się głęboka modlitwa natury, wielbiąca Boga, Stwórcę. W modlitwie tej zawarte jest to pierwsze, naturalne doświadczenie Boga, który jest Panem kosmosu i wyraża swoją dobroć przez słońce ogrzewające ziemię.

W szerokim kontekście natury zwracającej się do Boga-Stwórcy pojawia się doświadczenie Piasta[9], który swoje serce otworzył na Boga: „Na gościńcu świtania nie przejdę przez roztęcz melodii, takiej szerokiej jak serce Piasta, gdy chatę otwierał, takiej wolnej, jak witraż, co noc był przemodlił, takiej cichej... – słuchałem świtań takich nieraz” (RP, V, s. 32). Głębokie westchnie w sercu Piasta było pierwszą modlitwą mocno związaną ze śpiewem natury na cześć Boga, zanim jeszcze jego potomkowie zostali obmyci w wodzie chrztu.

Pierwszą modlitwą Piasta był, według autora „Sonetów”, „polonez” – pieśń zrodzona u początków dziejów narodu z pierwotnego doświadczenia Stwórcy. Wyraża ona najgłębsze tęsknoty duszy, które prowadzą od „poloneza” - pieśni natury do hymnu, który dotyka tajemnicy Boga: „Duszy niech będzie wolno od poloneza do hymnu! – Polonez oto, jest symbol renesansowych wcieleń – Hymnem uderz mnie w serce! ofiarą studymną! stygmatem gotyckich zacisz! Najpotężniejszy Eli!” (RP, VI, ss. 31-32). W czasach gotyckich katedr pieśń natury Piasta, obejmująca prymitywne ofiary, splotła się z modlitwą do Boga objawionego w Historii Zbawienia. Ta pierwotna modlitwa jest obecna w modlitwie śpiewanej w kościołach, w muzyce organów, w dymie kadzideł. Modlitwa ta jest również w śpiewie psalmów kierując się w stronę krzyża.

Modlitwę natury dostrzega autor „Sonetów” w zwyczajach słowiańskich, w tańcu i w pieśni, w głębokich tęsknotach i pragnieniach: „Ja słyszę ten uderzeń serdecznych modlący chorał i oczu widzę morza: księżycem ziskrzone fale – po ścieżkach idą w procesji, po zgrzebnych polach z ofiarą serc i oczu – z ofiarą całopaleń” (RP, VII, s. 33). To proste doświadczenie prowadzi autora psalmów do tajemnicy Zmartwychwstania. Jego „słowiańska dusza” z natury jest otwarta na Boga przez doświadczenie Piękna i pragnienie szczęścia wiecznego w raju, przez pragnienie pokoju, który autor nazywa „słowiańskim Sakramentem” niesionym w monstrancji.

W duszę słowiańską wpisana jest modlitwa, która w naturalny sposób łączy się z pragnieniem wolności: „Jest w tobie wolność i rozhasanie warchołów leśnych – świerków, jest kasetonów chmur sklepienie, - zielonych drzew skłonów, a ponad tę odwieczną wolność masz białość modlną wierchów i zamyślenie strzeliste w harmonii ostrołuczastych tonów” (RP, IX, s. 34). Słowiańska dusza, „marzycielka” w naturalny sposób rwie się w stronę Boga, jak do piękna niebieskiego. Jej cechą charakterystyczną jest śpiewność wyrażająca się w „modlitw serdecznych rzewności”, które w maju słychać przed każdą kapliczką. Ta rozmodlona dusza wyraziła się w architekturze łuków kaplic królewskiego Wawelu, które strzelają jak melodia w stronę nieba.

Wawel, przypominający autorowi „Renesansowego Psałterza” swoją formą grecki Akropol z jego świątyniami, zwieńczony jest krzyżami, które porywają duszę słowiańską ku niebu: „Po wiekach dyjamentowe nad Akropolem krzyże, wcielenie Chrystusowe w doryckie, jońskie kształty – Duszo z wolności wyrosła, moc mesyjańską wyrzeźb i zaklnij w psalmy Miłości – w renesansowy psałterz” (RP, XI, ss. 35-36). Chrześcijańska dusza Poety-Słowianina czerpie z „dębowych zachwytów” idąc drogą Chrystusa, Jego Ewangelii. W sercu Poety doświadczenie ewangeliczne jednoczy się ściśle ze słowiańską naturą tworząc nową jakość.

Przeżycie opisywane przez Poetę dzieje się w noc Kupały, którą nazywa „nocą kupalną”, kiedy Słowianie paląc ogień oddawali cześć swoim bóstwom. W taką noc pierwotne doświadczenie łączy się z przeżyciem tajemnicy Ducha, symbolizowanego przez Gołębicę: „Potem w storczykach poklęknij – i scichnij, mój Przyjacielu, przy sobótczanym ogniu. – Języków świetlistych łuną, organem lasu – czy słyszysz? – ponad blask błyskawicy nad wieczernikiem świata On spłynął – Ptak Gołębicy” (RP, XIII, s. 37). Ogień sobótki przeradza się w  języki ogniste, które dają światło Ducha Świętego i poznanie Boga, a pierwotne doświadczenie staje się przeżyciem Zesłania Ducha Świętego w „wieczerniku świata”.

Przedchrześcijańskie doświadczenie chleba prowadzi Poetę do przeżycia tajemnicy Eucharystii – „Chleba i Pańskiej Krwi” i do gorącej modlitwy, w której prosi, by ofiara Krzyża objęła wszystkie cierpienia i bóle świata. Jest to  prośba o Miłość płynącą z „okrzyżowanych rąk” i z przebitego Serca: „Tęsknotą wystrzeli ludzkości modlitwa coraz szczersza – Na Ducha oczekiwaniem jest Era i Codzień i Człowiek, serca sobótek i ludzie, zbratani tęsknotą w Słowie” (RP XIV, s. 38). W modlitwie poety na pierwsze miejsce wysuwa się Słowo, które łączy w czasie wszystkie wysiłki człowieka, te z czasu przedchrześcijańskiego i te którym szczególny rys nadał św. Franciszek z Asyżu – wielki miłośnik Krzyża

W spojrzeniu na krzyż przewodnikiem dla Poety jest św. Franciszek z Asyżu, „brat serdeczny z Alwerni”, który na przełomie epoki gotyckiej i renesansowej ukazał światu jego piękno. Krzyż - znak Miłości, który „przy drogach się miłosierni”, wpisał się na stałe w krajobraz Wawelu i w kontury kościoła Mariackiego. Jest znakiem cierpienia, jakie Chrystus wziął na siebie i jednocześnie Jego zniżenia do losu człowieka. On nim mówią Ewangeliści, który powołał ze słowiańskiej krainy: „O ty! z sercem płonącym! Tyś Pańskim Ewangelistą! Podźwignij, o duszo słowiańska, tę Arkę Bożych Objawień, jasnością przydrożnych krzyżów spragnioną erę nawiedź” (RP, XV, s. 38). Krzyż ten wznosi się nad całą krainą wieńcząc szczyty turni i wznosząc się ponad obłoki. Dla krainy widzianej z perspektywy Tatr jest znakiem zbawienia, jak laska Mojżesza wyznaczając horyzont tęsknot.

„Sonety” będące pierwszą częścią „Renesansowego Psałterza” zamyka pieśń, która jest wizyjnym zwrotem do przyjaciół. Poeta widzi trzy kolumny wznoszące się ponad zniszczonym światem, trzy ogniska płonące ogniem wolności. Trzy kolumny łączą się w jednej „ewangelicznej jasności”.

         Klamrą spinającą „Sonety” jest psalm „... A gdy przyszedł Dawid do ziemi-macierzy swej”, który przypomina, że pieśni śpiewa Dawid słowiański, czerpiący z ziemi ojczystej. Słowiański Dawid modli się doświadczeniem rodzinnej ziemi, a jego modlitwa była przeżywaniem zjednoczenia z Bogiem: „Wśród twoich ścieżyn kwietnych biegałem jak pasterze, ziemio moja rodzima – i łączyłem z Bogiem drożyny twe pagórne, i pleniłem chwasty, i umiatałem szlaki jasne Idącemu” (Psalm, s. 40). W jego sercu rodziły się młodzieńcze tęsknoty i pragnienia całkowitego oddania się Bogu. Było to pragnienie poety, słowiańskiego Dawida[10], który prosił Boga, by namaścił go swoją mocą: „I jam się też rozszumiał – buk między bukami, tako mi święte stało pasterskie śpiewanie, żem zamarzył – syn Piastów – izraelski Dawid, by mi na czoło Pańskie zeszło pomazanie...” W modlitwie poeta rozpoznał swoje powołanie stawać w imieniu narodu, do czego otrzymał namaszczenie od Boga. Poetyckie powołanie pozwala mu, jak romantycznemu poecie, przechodzić przez drzwi rzeczywistości zmysłowej do „Jasności”, gdzie mieszka Bóg. W osobie poety dusza wieszcza łączy się z duszą kapłana, który pragnie poświęcić swoje życie za braci. Na koniec poeta prosi matkę, by było blisko niego, kiedy podejmuje tak wielki wysiłek: „Matko moja, oto ci wyznam budowę mą i tęsknot ci odkrywam wieko i co się wali na mnie, ten słowiański nawał  i ból” (Psalm, s. 41).

         Psalm ten, powstały w jesieni 1939 roku, jest modlitwą do Boga, którą zanosi słowiański Dawid prosząc o zmiłowanie i wolność dla narodu. On sam staje jak kapłan, by złożyć ofiarę i błagać o miłosierdzie.

 

 

4. Spotkanie z Chrystusem - „Symphonie – scalenia”

 

         W „Renesansowym Psałterzu” ważne miejsce zajmuje poemat „Symphonie – scalenia” składający się z trzech części: „1. Poezja (uczta czarnoleska)”, „2. Mousike (symfonia)”, „3. Słowo – Logos (rapsod)”. Przy drugiej części autor zanotował czas powstania utworu: „(natchnięte i spisane 31 XII 1938).

         „Poezję (ucztę czarnoleską)” śpiewa poeta piastowski, mocno zakorzeniony w słowiańskiej tradycji. Poezja jest dla niego odbiciem najgłębszych tęsknot, które przenikają skaliste opoki sięgając nieba. W niej odbija się Chrystus obecny w Eucharystii. Poprzez naturalne doświadczenie duszy słowiańskiej poeta sięga bliskości Boga: „Dziś modlę się do Ciebie, o Boże Słoneczny! – Na strzechach mych się pali obficie złotolit” (Poezja, s. 42). Modlitwa prowadzi go do przeżycia bliskości Boga obecnego w przyrodzie.

         Zadaniem poety jest odkrywanie tajemnic ludzkich serc i przekazywanie prawdy o Bogu. Staje między Bogiem i ludźmi, by wyrażać to, co człowiek czuje w swoim sercu: „Zgadywać ludzkie serca jest dane poetom, zakuwać słowa w Boży, w Chrystusowy łańcuch. O Święty! Swój i bliźni ból w poezję przetop i daj się braciom modlić na cudnym różańcu” (Poezja, s. 44). Poezja podobna jest do modlitwy, gdyż jak modlitwa sięga samego Boga. Przez nią poeta wyraża myśl, która przez Chrystusa wznosi się prosto do Boga.

         W modlitwie poety centralne miejsce zajmuje Chrystus, do którego wyciąga ręce. On jest „Prawdą istną”, do której zmierza każda ludzka myśl. Spotkanie z Chrystusem nadaje nowy wymiar modlitwie poety. Jego pieśń wznoszona do Boga „nie kłamie jakichś żądz i tęsknot”, nie jest wyrazem bezkształtnego szaleństwa, lecz świadomym wyborem Chrystusa i Jego krzyża: „Idę zrzucić me suknie delijne, wzorzyste – w siermięgę grzbiet okutać i w wór wielkopostny – Pokutować trza z Tobą, mój Krzyżowy Chryste, O TY, ziszczenie pragnień – Wolny i Miłosny!” (Poezja, s. 45).  Chrystus w krzyżu gotyckim i renesansowym wpisał się wyraźnie w historię słowiańskiego narodu. Stał się bliski w św. Franciszku i w wielkopostnym krzyżu pokuty, który Biedaczyna tak bardzo umiłował. Krzyż pokuty jest dla Poety znakiem duszy słowiańskiej wybierającej Miłość i Wolność.

         W modlitwie poety zawiera się jego słowiańska dusza, która przyjmuje dar wiary i przez nią wchodzi w nowe przestrzenie wolności. Jednoczy się z Krzyżem, który słowiańskiemu smutkowi nadaje zbawczy charakter: „A w wieczór wielkopostny, z księżycową szybą i z Nim Krzyżowym jestem w cienistej samotni. Piersią mi łkanie, w piersi żalny kuje dygot, tak, aż się uszlachetni pierś i ustokrotni” (Poezja, s. 47). Modlitwa ta zamienia się w wielką pieśń, która sięga Boga wznosząc się w niebo jak „potoczyste złoto”, „perły śpiewne” i „potoczysty zastęp”.

         Słowiańska pieśń, wyrywająca się z piersi Poety jest jego modlitwą, w której łączy się ściśle słowiańska natura z prawdą objawioną. Poeta pragnie w pełni wyrazić w słowiańskich sonetach i psalmach tę tajemnicę zjednoczenia natury i łaski: „Słowiańska. I gościnna. Piastowska. I moja. Jako i ta krzewina źródlistej fontanny, owo źródło rozrosłe, jak wytrysły chojar śpiewem pieśni Chrystusów – Poezji Zarannej” (Poezja, s. 48). Poezja jest miejscem, gdzie poeta odkrywa możliwość dotarcia do samego źródła, samej istoty „duszy słowiańskiej”, w której dokonuje się zjednoczenie natury i łaski.

         Poemat „Poezja (uczta czarnoleska)” zamyka refleksja Poety, która podsumowuje poszukiwania dotyczące tajemnicy duszy słowiańskiej. Widzi w niej wielkie bogactwo doświadczenia bohaterów narodowych: księcia Mieszka i królów Bolesława Śmiałego i Szczodrego, męczenników św. Stanisława i Andrzeja, poetów Adama Mickiewicza i Juliusza Słowackiego, hetmana Żółkiewskiego i Samuela Zborowskiego. W wielką historię narodową zdecydowanie wpisuje się krzyż w swoich dwóch belkach – pionowej i poziomej, które dla Poety symbolizują wysiłek gotyku i renesansu. Gotyk jak katedra wysmukły wyraża „drogę strzelistą” duszy, podobny do św. Franciszka obejmującego Chrystusa na krzyżu: „Gotyk ma drogę strzelistą, ale ciasną. Postawmy jaki symbol w pośrodku, niech będzie gotycka katedra” (Poezja, s. 49). Pionowa belka krzyża wskazuje nieograniczone aspiracje człowieka, które wyrastają z padołu płaczu, ze strasznego poniżenia człowieka i pną się wzwyż, w stronę ukrzyżowanego Zbawcy.

         Pozioma belka krzyża symbolizuje wysiłek renesansu, zainteresowanie człowiekiem i jego codziennością. Wyraża się w wezwaniu „Kochajmy się”, które prowadzi do miłości „nie mniejszej niż Franciszkowa” do wszystkich ludzi, która ma drugi biegun w postaci egoizmu i zanegowania siebie. Tylko miłość ukazana w Krzyżu Chrystusa, będąca połączeniem belki pionowej i poziomej, miłości Boga i bliźniego jak siebie samego może doprowadzić do harmonii: „Droga gotycka wzwyż, renesansowa wszerz. Drogi się przecinają. Z przecięcia kształt, Zbawienie, Krzyż” (Poezja, s. 49). Krzyż, będący połączeniem belki pionowej i poziomej, najpełniej wyraża duszę słowiańską otwartą na Boga i na drugiego człowieka.

 

 

5. Modlitwa natury - „Mousike (symfonia)”

 

         Mousike” (O Muzyko) jest pieśnią natury na cześć Boga, Stwórcy, który jest Harmonią, Pięknem, Muzyką i Melodią. Poeta otwiera swoje serce na pieśń natury, która śpiewa chwałę Boga i dotyka Jego tajemnicy: „- Panie! Ty jesteś najwyższą Harmonią! Twoja muzyka jest córą odwieczną – z wysokości twoich sfer zsyłasz melodii szczęście ziemi” (Mousike, s. 51). Piękno Boga odzwierciedla się w stworzeniach, w muzyce pasterzy, w śpiewach aniołów i w pieśniach dziewcząt śpiewających na polach. W tej muzyce jest harmonia, która porządkuje śpiew na cześć Boga od aniołów po najprostsze byty natury. Jest to modlitwa uwielbienia Boga, który jest Jednością i Pięknem[11].

         Pieśń natury znajduje niepowtarzalny wyraz w modlitwie, która jak melodia wypełnia wiejski kościół i wznosi się do Boga: „Cicho gdzieś kłoni się melodia po stokach gór. W wiejskim kościółku co dnia śpiewa chór – by od powietrza i głodu, i ognia, i wojny - - od Bielan w drugą po północy godzinę – dzwony, dźwiękiem przebaczeń, potęgą, mocą błogosławione – Jak one grają coraz potężniej, jak ta modlitwa się wzmaga – i suplikacja płynie obłoczkiem jak prośba błaga” (Mousike, s. 53). Muzyka wznosi się w stronę nieba i staje się coraz bardziej duchowa. Pieśń uwielbienia śpiewają obłoki sławiąc wielkość Miłości.

         Poeta wraca jednak do kościoła, który jest napełniony wspaniałą melodią organów aż po gotyckie łuki. Z tą muzyką łączy się śpiew natury - „chrząszczy, słowików i trzmieli”. Modlitwa – Symfonia natury na cześć Boga Stwórcy kulminuje w prostej melodii wygrywanej na fujarce: „- Idź, ty, śpiewaku uliczny grajku, od domu do domu – i radość strunom lej w podarku, i szafuj szczęściem tonów. – Graj, fujareczko, na hali – juhasie, raduj ucho! o, usłyszymy cię w dali, radości Pan Bóg słucha” (Mousike, s. 54). W symfonii łączy się melodia natury wielbiącej Boga z modlitwą człowieka, wyśpiewywaną całym jego życiem.

         Poemat Mousike jest modlitewną pieśnią dla Boga. Poeta wczuwa się w nieskończoność natury i w uderzenia ludzkiego serca odkrywając w nich wielką tęsknotę za Stwórcą. Melodia natury i rytm serca wyśpiewują tę samą pieśń uwielbienia.

 

 

6. Modlitwa poety - „Słowo – Logos (Rapsod)”

 

         Poemat „Słowo – Logos (Rapsod)” jest wieczorną modlitwą Poety, który dotyka tajemnicy Boga – Słowa, początku i zasadą wszelkiego istnienia (J 1,1-18). Modlitwa obejmuje całą naturę przygotowującą się do nocnego odpoczynku, która wznosi się do Boga jak „strzelisty wniosek”. Jest nieartykułowaną mową, „łkaniem” duszy wyrywającej się do Boga. Z poziomu natury modlitwa Poety staje się wołaniem do Tego, który słucha: „Pacierz wieczoru szepcze poeta, prosi o myśli gotycki zasięg, błaga o słowo cudu: Effata – by się rozwarły podwoje w czasie, żeby mógł słuchać w wież minaretach wieczornych modłów, w dziecięcej krasie” („Słowo”, s. 55). Modlitwa Poety jest jak gotycka wieża kościoła, która sięga nieba – Boga. Jest wołaniem wyrywającym się z głębi duszy człowieka aspirującego do swojej wielkości, który jednocześnie poznaje poniżenie grzechu, dlatego wieczorem modli się psalmem pokutnym.

          W wieczornej modlitwie Poeta doświadcza bliskości Słowa – Boga Wcielonego, które nadaje sens dziejom świata: „Widzę Cię – Słowo, wśród kondygnacji jakichś i wschodów siłę wstającą – jak rajski owoc potężną w dziejach ludzkiego rodu – niebu i ziemi – obu połowom” („Słowo”, s. 56). Modlitwa łączy go z tajemnicą Boga, który jest Słowem – Początkiem wszystkiego i daje udział w tajemnicy Boga-Stwórcy, „Rzeźbiarza Wszechrzeczy”. Prowadzi do poznania Słowa Wcielonego, które ukazuje prawdziwe oblicze Ojca: „I Słowo Ojca jest ukochaniem, cudem najwyższym wszechmocnych oczu, i ciągłym siebie odpoznawaniem, Światłem Miłości – złotym przeźroczem” („Słowo”, s. 58). W tajemnicy krzyża, Słowo wrosło w „ziemię pszeniczną”, w rzeczywistość bliską Poecie, w twarze ludzi i w ich tęsknoty. Krzyż stał się znakiem rozpoznawczym tej ziemi wyrażając najgłębsze tęsknoty ludzkich serc za Wolnością i Miłością.

         Słowo jest obecne w Eucharystii – „żertwie niekrwawej” - ogarnia wszystkie tęsknoty człowieka, dlatego Poeta zwraca się z gorącą prośbą do Boga, by nakarmił spragnione serca: „Ty cudem chleb im święty rozmnożysz – nakarm mnie chlebem i bracią moją” („Słowo”, s. 62). Prośba o Pokarm niebieski kończy się modlitwą „Ojcze nasz”. Wieczorną modlitwę zamyka modlitwą do Ojca, w której westchnienia człowieka łączą się z „Amen” całej natury.

 

 

7. Wdzięczność za dar słowa – „Magnificat – hymn”

 

         Wśród młodzieńczych poezji Karola Wojtyły ważne miejsce zajmuje modlitwa Magnificat – pieśń wdzięczności poety za dar słowa, którym Bóg go obficie obdarzył: „Uwielbiaj, duszo moja, chwałę Pana twego, Ojca wielkiej Poezji – tak bardzo dobrego. On młodość moją rytmem cudnym obdarował, On pieśń mą na dębowym kowadle ukował” (Magnificat, s. 63). Jest to uwielbienie Boga, który hojnie rozdaje wszelkie dary, a szczególnie za dar poznania spraw niebieskich i możliwość przekazywania ich bliźnim.

Autor wzoruje się na Pieśni Maryi, wielbiącej Boga za dar wybrania na Matkę Słowa Bożego. Wczuwa się w Jej sytuację i zapożycza wręcz jej wyrażenia, by wyrazić wdzięczność za możliwość wnikania w tajemnicę słowa: „Niech Cię uwielbi szczęście – wielka tajemnica, żeś mi tak pierś rozszerzył pierworodnym śpiewem, żeś pozwolił w błękicie utonąć mym licom, żeś na struny me zesłał melodii ulewę, żeś w melodii tej zjawił się wizją – Chrystusem” (Magnificat, s. 64). Dziękuje za słowiańską duszę, która wyśpiewuje pieśni jedynemu Bogu. Wielbi Boga za zdolność wczuwania się w sytuacje naznaczone radością i cierpieniem; za wzloty ducha i niepowodzenia.

Poeta jak prorok pranie wysławiać Boga swoją pieśnią, talentem, duszą i całym sobą wyśpiewywać hymn Aniołów: „Święty, Święty, Święty!” W tej pieśni uwielbienia dusza słowiańska i dusza poety łączą się w jedno śpiewając Magnificat.

 

 

8. Zanurzenie w tradycji - „Ballada wawelskich arkad (poemat symfoniczny)”

 

         „Renesansowy psałterz” zamyka „Ballada wawelskich arkad”, który otwiera motto z Dziejów Apostolskich: „I rzekł Szczepan: „Oto widzę niebiosa otwarte” (Dz 7,56)” wskazujące na biblijne inspiracje poezji Karola Wojtyły. Poemat rozpoczyna „Prolog”, w którym staje przed nami poeta dotykający wyobraźnią całego kosmosu. W nieograniczonej przestrzeni, jak Pitagoras, wykuwa w słowach formy.

         Poemat symfoniczny jest wygrywany przez całą naturę. Słowik śpiewa, dzwon wygrywa melodię w brzezinie, melodia opada na dno kwiatów, księżyc kołysze się w gałęziach. W romantycznej aurze wieczoru słychać fortepian Chopina, który łączy się z muzyką kosmosu: „Graj, Fryderyku, graj – o łące. Wtedy w olbrzymiej sali wśród palców rozkwitał jaśmin i w trawach na klawiaturze szeleścił wieczorny wiatr” („Ballada”, s. 67). Muzyka Chopina łączy się z melodią natury ogarniając całą przestrzeń kosmosu, wyznaczaną przez planety. Jest ciszą, która sięga ponad czasem tajemnicy Boga. Przyjmuje kształt „wawelskiej arkady”.

Bezkształtna muzyka dotyka tajemnicy początku wyrażając najgłębsze pragnienie Poety: „Chcę cię wysłuchać całej. Od korony po korzeń, całe drzewo chcę stoczyć miłością jak czerw. (ległem, leżę w bruździe) Chcę widzieć Ciebie, Boże, twarzą w twarz! – jak anioł, jak wtedy, w pierwszy dzień” („Ballada”, s. 69). Początek jest znany, tajemnicą natomiast pozostaje to, co jest wysoko na niebie pośród gwiazd. Tam pragnie sięgnąć poeta swoją intuicją.

Muzyka kosmicznej przestrzeni zmienia się nagle w scenę kamienowania Szczepana. Przestrzegał Prawa, dlatego zasłużył na gniew i wzgardę ludu: „Patrzy Szczepan. Żadną nie osłonięty tarczą. Słyszy Szczepan. Szaleje gniew Jeruzalem. Słyszy: kamieni wściekły warkot. Toczą się kręgi żaren” („Ballada”, s. 69). Pośród strasznego gwałtu i przemocy, znowu pojawia się melodia, w której brzmi wyraźne wołanie o pomoc do Syna Bożego. Swoim męczeństwem Szczepan sięgnął samego szczytu nieba, „szczytów Harmonii Wszechrzeczy”, „zenitu wiecznego”. W tej muzyce męczeństwa zbiega się melodia natury, która odsłania piękno nieskończoności. Bóg objawia się w Historii Izraela, w ucieczce z Egiptu jako ogień osłaniający wędrowców. Poeta słyszy tę muzykę, wydobywa ją z historii i przekazuje słuchaczom. Jest jak pianista, który wygrywa melodię historii wskrzeszając przeszłość i odsłaniając przyszłość.

Poemat „Ballada wawelskich arkad” jest jak koncert Chopina. Ożywia historię Izraela i wpisuje ją w dzieje narodu polskiego: hordy Tatarów, Gniezno, Warszawa, powstania i wojny. W tę rzeczywistość pełną niepokoju i burz wchodzi Bóg, który z gmatwaniny dziejów wyprowadza harmonię miłości, jak z męczeńskiej śmierci Szczepana: „Wtedy wszedł w kuźnię Bóg. Młot się na chmurach wsparł. Zajął się węgiel w palenisku i ciężko dyszał żar. Pęczniały miecze na bój. Rdzewiały grzędy wśród pól. Weź mnie, kowalu, pod młot i kuj! Wiatr zgarniał modlitwę  na wrębach kamiennych ust, na polach kłosy giął, cięciwy kusz” („Ballada”, s. 74). Z serca wyrywa się modlitwa do Boga, aby dał zwycięstwo i napełnił świat harmonią.

Poeta kończy swoją „Balladę wawelskich arkad” Epilogiem wprowadzając słuchacza na dziedziniec wawelski, gdzie brzmi muzyka przeszłości.

 

 

Młodzieńcza poezja Karola Wojtyły, zebrana w tomie „Renesansowy Psałterz”, od pierwszych wierszy z wadowickiego gimnazjum po lata studiów polonistycznych i czas okupacji odsłania przed czytelnikiem bogate wnętrze poety, jego poszukiwania i tęsknoty za ideałem. Dominuje w nich duch romantyka szukającego ideału życia, który nieustannie poddawany jest konfrontacji z cierpieniem, spowodowanym odejściem bliskiej osoby – Matki. Poeta pokonuje trudności, jakie niesie codzienny los i szuka własnej drogi w życiu.

W „Pieśni porannej” poeta wciela się w „słowiańskiego harfiarza”, by jak Dawid w swoich psalmach, wyśpiewać hymn na cześć Boga. Jest on jak prorok Starego Przymierza, który widzi zbliżające się nieszczęście mające dotknąć Polskę. Staje przed Bogiem, by prosić o zmiłowanie nad narodem. W „Sonetach-zarysach” słychać wyraźnie zbliżającą się wojnę.

„Renesansowy Psałterz” jest słowiańską pieśnią, w której poeta pragnie wyśpiewać wielką historię dziejów. Jest w niej modlitwa Piasta szukającego Boga w naturze i otwartego na Objawienie, które przed tysiącem lat na ziemie Polski przynieśli misjonarze chrześcijańscy. Jest nastrój łzawych pieśni słowiańskich i łacińskich hymnów wznoszących się do Boga jak gotyckie świątynie. Są pogańskie zwyczaje nocy świętojańskiej, w które wchodzi doświadczenie tajemnicy śmierci i zmartwychwstania Chrystusa.

W modlitwie młodego poety na pierwsze miejsce wysuwa się tajemnica Eucharystii, z której płynie nieskończona miłość. Poemat „Symphonie – scalenia” jest przejściem od doświadczenia wiary naturalnej słowianina do wiary objawionej, okrywanej w Jezusie. Chrystus na krzyżu odsłania przed poetą tajemnicę swojej misji – zbawienie człowieka. „Renesansowy Psałterz” zamyka mocnym akordem poemat „Słowo – Logos (Rapsod)” będący wieczorną rozmową poety ze Jezusem - Słowem Wcielonym. W Nim poeta odkrywa sens świata i swojego życia, sens radości i cierpienia. Kończy więc hymnem „Magnificat” i „Ballada wawelskich arkad” – jakby koncertem Chopina ukazując Chrystusa wchodzącego w dzieje Polski.

„Renesansowy Psałterz” jest próbą zrozumienia dziejów i ukazania, jak duch słowiański łączy się z doświadczeniem wiary objawionej w Chrystusie. 

 



[1] Karol Wojtyła, Poezje, dramaty, szkice, Jan Paweł II, Tryptyk rzymski, Wydawnictwo „Znak”, Kraków 2004; por. J. Chmiel, Poezja i teologia. Refleksje nad tematem  twórczości poetyckiej kardynała Karola Wojtyły, w: „Ruch Biblijny i Liturgiczny”, 32/1979, s. 42.

[2] O historii wydawania tekstów por. Nota wydawcy, w: K. Wojtyła, Poezje i dramaty, Wydawnictwo „Znak”, Kraków 1979, ss. 403-409.

[3] Por. K. Dybciak, Karol Wojtyła jako dramaturg, w: Inspiracje religijne w literaturze, Warszawa 1983.

[4] A. Przybylska, O „Renesansowym Psałterzu” Karola Wojtyły, w: „Ruch Literacki”, 3(240)2000, ss. 354-365.

[5] B. Taborski, Karol Wojtyła – poeta i dramaturg, w: „Tygodnik Powszechny”, 1(1667)/1981, s.2.

[6] W.P. Szymański, Z mroku korzeni. O poezji Karola Wojtyły, Kalwaria Zebrzydowska 1989.

[7] A. Przybylska, Literacka antropologia mistyczna Karola Wojtyły, w: „Arkana”, 3(33)2000, z. 3, ss. 29-40.

[8] Por. R. Łużny, Karol Wojtyła – Jan PawełII w kręgu spraw słowiańskich, w: Sprawozdanie Towarzystwa Naukowego KUL, Lublin 1985/1986.

[9] W.P. Szymański, Z mroku korzeni, Kalwaria Zebrzydowska 1989.

[10] B. Taborski, Na pulsie wielkich spraw narodu, w: „Tygodnik Powszechny”, 44(1981), s. 4.

[11] J. Peterkiewicz, The poetica profile of Karol Wojtyła, w: K. Wojtyła, Collected poems, London 1982.

Czytania na każdy dzień

  • (Ml 3,1-4.23-24)Oto Ja wyślę anioła mego, aby przygotował drogę przede Mną, a potem nagle przybędzie do swej świątyni Pan, którego wy oczekujecie, i Anioł Przymierza, którego pragniecie. Oto nadejdzie, mówi Pan Zastępów. Ale kto przetrwa dzień Jego nadejścia i kto się ostoi, gdy się ukaże? Albowiem On jest jak ogień złotnika i jak ług farbiarzy. Usiądzie więc, jakby miał przetapiać i oczyszczać srebro, i oczyści synów Lewiego, i przecedzi ich jak złoto i srebro, a wtedy będą składać Panu ofiary sprawiedliwe. Wtedy będzie miła Panu ofiara Judy i Jeruzalem jak za dawnych dni i lat starożytnych. Oto Ja poślę wam...

  • „Kimże będzie to dziecię?” Narodziny dziecka prowokują do pytania o przyszłość. Próbujemy ją czasem zgadnąć, patrząc na kolor oczu, wielkość małych rączek. Ale podobnie jak przyszłość niemowlęcia, tak i nasza nie daje się do końca przewidzieć, pozostaje tajemnicą. Możemy wejść w nią pełni obaw, nieustannie spodziewając się ataków przewrotnego losu, albo zaryzykować nadzieję, prosząc Boga: „Prowadź mnie w prawdzie według Twych pouczeń”.Wojciech Czwichocki OP, „Oremus” grudzień 2008, s. 94